Kuźnia Dzięcioła

chapter-1-03

Rozdział I: Kuźnia Dzięcioła

slangu leśnym kuźnia dzięcioła to takie specjalne miejsce w drzewie, gdzie dzięcioł urządza sobie własną stołówkę, poprzez wetknięcie szyszki w szczelinę w korze. Takie innowacyjne rozwiązanie umożliwia mu swobodne wydobycie szyszkowych ziaren, a co za tym idzie, dzięcioł staje się zwierzęciem silnym, wolnym, niezależnym. W oparciu o ten niewątpliwie przełomowy wynalazek buduje swoją pewność siebie i staje się niedoścignionym autorytetem wśród innych zwierząt i superbohaterem dla swoich dzieci…

 

“Kiedy słyszę, że Pan Dzięcioł znowu pracuje nad tą szyszką to, jak Bobra kocham, nie mogę się nadziwić ileż on ma pary w dziobie i samozaparcia w sercu!” wyznaje Pani Bóbr

 

Odnosi nie tylko sukcesy w domu, ale także i na płaszczyźnie zawodowej, staje się cenionym pracownikiem, ba, przodownikiem pracy, pnie się po szczeblach kariery w swoim korpo niczym młody baribal po drzewach. Wraca do domu w ostatnich promieniach słońca „złotej godziny” i w akompaniamencie muzyki z Top Gun.

Na dzielni jest obiektem westchnień okolicznych wiewiórek i upierdliwą drzazgą w łapie rozleniwionych niedźwiedzi. Na pewno? Tak. Może…

Ta Kuźnia Dzięcioła, jak każde magiczne miejsce, powstała nagle, w sposób zagadkowy, zupełnie niespodziewany, wbrew wszelkim regułom. Właściwie to nawet wbrew moim oczekiwaniom, bo przez ostatnie sto lat powtarzałam, że nie dam rady ogarnąć czegoś tak rozbudowanego i czegoś tak własnego jak własna marka, strona www z ofertą i własny sklep… A jednak, ledwo się obejrzałam i już trzy lata po wymyśleniu tej nazwy i założeniu domeny, Kuźnia Dzięcioła ujrzała światło dzienne i w sposób rewolucyjny i rewelacyjny zawładnęła ogólnoświatowym Internetem i podniosła postpandemiczny świat z kolan (piszę ten tekst z myślą o tym żeby posłużył mi na lata, więc możliwe, że lekko wybiegam w przyszłość). Tym którzy dotrwali do końca tego tekstu życzę miłego zwiedzania i sporo wyrozumiałości w przypadku napotkania jakiś błędów, niedociągnięć aka fakapów, ale tak to teraz będzie wyglądać.

Rozdział II: Martyna Bomba

ześć, to ja, Martyna Bomba. Niby swoje pierwsze Witaj Świecie powiedziałam w 2000 roku, kiedy to w wieku 13 lat stworzyłam swoją pierwszą stronę internetową o Ich troje, pobrałam pierwsza mp3 Paktofoniki, poznałam na gadu-gadu chłopaka, który stworzył super animację we Flashu o Koperniku, któremu Księżyc spadł na głowę. I tak tam się bujałam przez lata, tworzyłam strony internetowe Joanny Brodzik, Marcina Wójcika, MUMIO… Aż dałam sobie wmówić, że pracę to  trzeba mieć normalną co zaowocowało ok. 10-letnią przerwą w grafikowaniu i tworzeniu stron. W tym czasie byłam położną i amerykanistką. Po uzyskaniu wykształcenia mogłam wrócić do czegoś co miało więcej sensu, rozpoczęłam pracę w Agencji Kreatywnej i zaczęłam wygrywać swoje pierwsze konkursy graficzne.

No, a teraz postanowiłam zacząć ogarniać rzeczywistość, oficjalnie stanąć na swoim i uzewnętrznić się w formie tej strony – projektu życia, w którym starałam się zebrać wszystko co nie tylko w duszy mi gra, ale także latami tliło się uśpione gdzieś głęboko. To projekt intymny, zależny od tego jak mi jest w życiu. Nie stoi za mną żadna agencja, korporacja czy inne wielkie projekty. Wszystko robię sama, no dobra z pomocą psiego asystenta. Więc tak, jestem Martyna, mieszkam w Radomiu, nie potrafię powiedzieć jaki jest mój ulubiony kolor, jeden jedyny film, serial czy piosenka. Lubię się śmiać, mam za dużo pomysłów i jestem słaba w podejmowanie decyzji.

Oglądaliśmy prace wielu polskich ilustratorów, ale gdy pierwszy raz zajrzeliśmy na stronę Martyny nie potrafiliśmy oderwać wzroku od jej prac. Jedna z nich na tyle nam się spodobała, że postanowiliśmy od razu napisać i zapytać o możliwość współpracy, to był strzał w 10! Wzory zrobione przez Martynę dla naszej marki cieszą się bardzo dużą popularnością. Super kontakt, zaangażowanie i terminowość .

Raspberry Republic

www.raspberryrepublic.com
Wydobyć z mojej głowy obraz Północy - i oddać go w postaci ilustracji/grafik -  myślałam że to niemożliwe. Martyna weszła głęboko w ten świat, myślę że to wielka rzadkość. Stworzyła dla nas serię opowiadającą o poszczególnych wyróżnikach naszej marki. Po pierwszej rozmowie w niedługim czasie otrzymałam efekty jej pracy do oceny. Nie były potrzebne żadne zmiany i poprawki. Kiedy upubliczniliśmy stronę internetową Feels Like North, za same te grafiki otrzymaliśmy wiele pozytywnych wiadomości.

Agnieszka Boeske - Feels Like North

www.feelslikenorth.com
Współpraca z Martyną to czysta przyjemność. Dobry kontakt, pojemna wyobraźnia i wielkie zaangażowanie. Była to moja pierwsze współpraca kreatywna i byłam trochę zestresowana co z tego wyjdzie ale okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Polecam wszystkim z pełną odpowiedzialnością! 🙂

Magdalena Pawlik - Domek na Szlaku

https://www.instagram.com/domeknaszlaku/
Projekt logo sprawuje się bardzo dobrze. Nie nudzi nam się, a wręcz podoba co raz bardziej 😉 Z resztą nie tylko nam, a przecież o to chodzi 😉 Dziękujemy za bezzwłoczną realizację i elastyczne podejście. Nie było problemów przy wydruku wzoru w drukarni. Dostałyśmy logo w różnych formatach z opisem czcionek itp. co ułatwia komunikację z osobami, które przetwarzają nasze logo w celach marketingowych. Polecamy!

Agnieszka i Paulina - Mucha Nie Siada

www.muchaevents.com
Miałam przyjemność współpracować z Martyną przy projekcie, w ramach którego wspomagała mnie nie tylko graficznie ale też koncepcyjnie. Stworzyła piękną grafikę pełną detali, wkładając w pracę wiele serca. To profesjonalistka z wielkim talentem i wyobraźnią. Rzetelna i terminowa, co było dla mnie istotne. Polecam współpracę z Martyną. Można być spokojnym o świetny efekt końcowy

Sylwia Ćwirko

Współpraca z tak kreatywną osobą to sama przyjemność. Zamówiony portret jest idealny! Stał się najważniejszym portretem rodzinnym w naszej rodzinnej galerii zdjęć. Doskonale wpisał się w klimat naszego nowego domu. Bardzo dziękujemy! I wrócimy po więcej przepięknych ilustracji 😉

Karolina

Copyright 2020 © Kuźnia Dzięcioła. All rights reserved. Polityka prywatności i Cookies.